Świat, gdzie kaucja się nie opłaca
Obok płaci się kaucję od każdej butelki, a w środku państwowa instytucja właśnie jej unika. Burek widzi podwórko, na którym jeden sortuje, a drugi omija system. Dokument to potwierdza.
Powiatowice to dziennik, którego nikt nie wydaje. Burek jest bezpański: nikt nie wie, skąd się wziął ani gdzie śpi. Wiadomo tylko, że czyta lokalne wiadomości i mówi, co o nich myśli.
Nie szukamy winnego, tylko tego, co się nie klei. Jeśli coś obok Ciebie śmierdzi absurdem, wyślij nam to.
Obok płaci się kaucję od każdej butelki, a w środku państwowa instytucja właśnie jej unika. Burek widzi podwórko, na którym jeden sortuje, a drugi omija system. Dokument to potwierdza.
W strefie zamieszkania pieszy może bawić się na jezdni, a postój jest tylko w wyznaczonych miejscach. Burek widzi kontrast: znaki mówią jedno, a tolerancja działa do pierwszego zgłoszenia przez aplikację.
Sąsiedzi zza miedzy mają płacić więcej albo odejść. Burek nie ma właściciela, więc niczyj interes go nie boli. Ale dokument o opłacie obejrzał i wie, że to nie o zmarłych chodzi.
Mieszkańcy dziewięciu gmin mieliby najpierw dojechać na dworzec, a potem kupić drugi bilet na linię U. Burek policzył, że to podwójny koszt dla ucznia i seniora.
Skrzynka redakcji
Widziałeś coś, co śmierdzi absurdem: uchwałę bez sensu, remont bez końca, okienko czynne w środę. Wyślij link i jedno zdanie.
Burek gryzie mechanizm. Nie gryzie ludzi ani firm. Zanim wyślesz: bez nazwisk, bez tablic, bez twarzy.
Skutek jest taki, że jeden dzień decyduje, kto dostanie firmę, a kto obejdzie się smakiem. Burek przy okrąglaku wziął dokument w zęby i sprawdził, czy jest dogrywka. Nie ma.
Postawili znak, który każe jechać prosto albo w prawo, a do przychodni i tak trzeba nadkładać drogi. Burek sprawdził, kto ten znak przeczytał i komu on służy. Nie znalazł nikogo.